Grota Kota
koty rosyjskie niebieskie
koty egipskie Mau

Wakacje z kotem

 

Podróż z kotem: czy to w ogóle możliwe?

Czas urlopów to czas, kiedy zaczynają pojawiać się pytania dotyczące naszych podopiecznych. Czy zabrać ze sobą kociaka, czy powinien zostać w domu, czy będzie tęsknić, co z podróżą i jak się przygotować…co zrobić?
Postaram się odpowiedzieć na te pytania. Gdyby pojawiały się kolejne – będę wdzięczna za sugestie – uzupełnię, byście mogli podjąć właściwą i najlepszą decyzję dla Waszego czworonożnego przyjaciela, ale i dla Was. 🙂

 

Czy kot czuje, że wyjeżdżamy?
Może to zabrzmi trochę metafizycznie – ale tak! 🙂
Zachowujemy się inaczej, mamy mniej czasu dla naszych pupili. Zaczynamy się śpieszyć, by pozałatwiać najważniejsze sprawy jeszcze przed wyjazdem, nagle wykonujemy więcej telefonów niż zwykle mówiąc nieco innym tonem…stajemy się poddenerwowani. Wibracje te wyczuwają koty i wtedy zazwyczaj chcą przyjść nam z pomocą, koniecznie będąc tam gdzie i my, chcąc się tulić, ocierać się o nasze nogi albo pakując się do walizek – bo przecież teraz to dziwne „coś” jest w centrum uwagi.

 

Co zrobić, by przywrócić równowagę w oczach kociaka?
W sumie nic, bo sama ten stres związany z pakowaniem znam. Starajcie się znaleźć czas na pieszczoty, mizianie, na chwilę relaksu z kotem na rękach. Wyjdzie to na zdrowie i przyszłym podróżnikom i futrzastym przyjaciołom. 🙂

 

Kot sam w domu. Czy będzie tęsknił?
I tak i nie. To zależy od temperamentu kota i od więzi jaką zbudowaliście. Jeśli nie będzie tęsknił – to w sumie dla czworonoga i dla nas dobrze, bo czas rozłąki przejdzie bardzo łagodnie i bez zbytnich emocji.
Jeśli będzie tęsknił, to co wtedy?
Pomyślmy na przyszłość o towarzyszu dla naszego podopiecznego, wówczas we dwójkę mniej gorzkie będzie rozstanie z opiekunem, a na chwilę obecną – zorganizujmy życzliwego i kocio-zakręconego zastępcę, który każdego dnia będzie pieścił, głaskał i kochał go tak jak i my a może i nawet bardziej. Zostawmy ulubione koce, posłania, poduszki w tych samych miejscach, by kot mógł poczuć się bezpiecznie korzystając z ich ciepła i miękkości, porozkładajmy też inne, dodatkowe – lepiej żeby było ich więcej niż mniej.

 

Zabierzmy kicię ze sobą, będzie miał wycieczkę…
Uważam, że to zły pomysł.
Kot to zwierzę terytorialne – czyli przywiązuje się do miejsca, do układu mebli, zapachu, hałasów. Jego niepewność możemy zaobserwować, gdy kot zaczyna chodzić przyczajony, z brzuchem przyklejonym do podłogi, jakby chciał się z nią scalić. Zaczyna też dziwnie węszyć – otwierając pyszczek jakby ze zdziwienia i zastygając w takiej pozie na parę chwil. Ogon zaczyna chodzić nerwowo – zazwyczaj sama końcówka. To wszystko są oznaki niepokoju.
Są to behawioralne sygnały ze strony kota, że jest poddenerwowany. A co z fizycznymi? Najczęściej pojawiają się biegunki, czasem katar, kichanie, łzawienie, wylizywanie futra. Te ostatnie przysporzą nam już więcej kłopotu, a kotu – kolejnego stresu związanego z leczeniem i wizytami u weterynarza.
Oczywiście nie wszystkie koty tak radykalnie reagują, jednak jest ich znacząca większość. Po co zatem eksperymentować i wystawiać się na ewentualne przykrości? Tak jak jest, jest dobrze i bezpiecznie. Jest przewidywalnie i stabilnie 🙂

 

kot w podróży

 

 

Nie ma innego wyjścia, kot jedzie z nami, co teraz?
Kot w samochodzie to wyzwanie. Przygotujmy odpowiednią ilość jedzenia z naddatkiem, pamiętając, że zmiana otoczenia ze zmianą jadłospisu – to kombinacja wybuchowa. Zabezpieczmy też żwirek, najlepszy jest ten, którego używamy w domu, bo jest znany – jedna niespodzianka dla kota mniej. Weźmy ręczniki papierowe, mokre chusteczki, miseczki do wody i karmy, kuwetę, łopatkę… Są dostępne na rynku kuwety jednorazowe. Są to kartonowe pudełka, zabezpieczone od wewnątrz przed przemakaniem, wypełnione żwirkiem wybranym przez producenta. Później wystarczy wyrzucić i po kłopocie.
Proponuję na wszelki wypadek zabrać również karmę lekkostrawną – ryżową, gdyby pojawiła się biegunka. Skontaktujmy się również z lekarzem weterynarii, by pomóc kotu w razie pogorszenia się stanu fizycznego. To przecież żywy organizm. Tak jak i nam, ludziom, tak i kotom może się coś przytrafić, a niektóre wypadki można uprzedzić 🙂 Zaoszczędzi nam to stresu i polepszy samopoczucie podopiecznego. 🙂

 

Wyjazd za granicę.
Wyjazd za granicę, wymaga dłuższych przygotowań. Zapoznajmy się z wymaganiami weterynaryjnymi danego kraju. W niektórych wystarczy założenie identyfikatora chip kotu i wystawieniem paszportu, zaszczepienie kota na wściekliznę, odczekanie 21 dni, oraz odrobaczenie w wyznaczonym czasie przed przekroczeniem granicy. W innych potrzebne są np. pobranie surowicy po kolejnych 30 dniach i zbadanie obecności przeciwciał, dodatkowe kwarantanny, badania…sprawdźmy te wytyczne, by nas nie zaskoczył czas, który będzie nam potrzebny do załatwienia wszystkich formalności. Więcej informacji można znaleźć w artykule: Wyjazd z psem/kotem za granicę. O czym musisz pamiętać?

Transport
Auto – jeśli jedziemy własnym, to tylko długość podróży może stanowić problem, bo z całą pewnością przewidzimy miejsce dla kociego ekwipunku i transportera. W pociągu kot będzie traktowany jako nasz „bagaż podręczny” – sprawdźmy jak to wygląda u zagranicznych przewoźników. Jeżeli lecimy – musimy zadbać o odpowiedni cargo transporter. Linie lotnicze dokładnie regulują te sprawy. Przyjrzyjmy się też kwestii kwarantanny – kot w obcym miejscu, bez właścicieli, zamknięty – dla naszego „widzi-misię” będzie na pewno cierpiał.

 

Na miejscu…
Pamiętajmy o jednym. Rytuał przyzwyczajania do nowego miejsca – obowiązuje w każdym nowym miejscu, by kociak jak najłagodniej i najszybciej przyzwyczaiło się do nowych warunków. Pomoże on uniknąć siusiania poza kuwetą i innych przypadłości opisanych powyżej.